Ogrodowy azyl


                                           Witam w moim azylu
Jakby mi przygód w życiu było mało to zafundowałam sobie jeszcze jedną, całkiem przyjemną zresztą, wręcz wspaniałą, która przerodziła się w coś więcej niż tylko przygoda.
Zaczęło się w 2008 roku, kiedy to zdecydowałam się kupić działkę w ROD by uciec z moim 3-letnim wtedy synkiem z popołudniowych posiadówek w podblokowej piaskownicy. Kiedy ją kupowałam w zamierzeniu miała być tylko (ha, ha, ha) trawnikiem i miejscem do zabawy na świeżym powietrzu dla dziecka.
Długo nie czekałam na objawy mojego ogrodowego choróbska. Wirus opanował mnie szybko, trzyma do dzisiaj i oby długo jeszcze tak było bo bardzo mi z nim dobrze. Wyjątkiem nie jestem bo odtrawiać zaczęłam dość szybko i nadal to robię.



                                    Kilka słów o samej działce

Mój azyl ma tylko 3 ary. Tak to zazwyczaj na takich miejskich działkach bywa ale dla mnie wystarczy. Działka była w opłakanym stanie,  nie rosło na niej nic poza chaszczami z niewielką kępą malin i umieszczonym prawie po środku śmietniskiem. Dla poprzednich właścicieli miało być chyba kompostownikiem, choć wg mnie do kompostownika mu było daleko.
Ogrodzenia nie posiadała ale wokół miejsca na nie przeznaczonego rosło wszystko, co mogło posiać się samo i czemu nikt i nic nie przeszkadzało.
Po tych 4 latach działkowania, zmian, sadzenia i przesadzania wygląda to już inaczej. Ciągle jeszcze się zmienia a ja absolutnie stałości tych zmian pewna nie jestem.



                                     Moje skalniaki 

Uwielbiam spędzać czas w swojej zielonej oazie. To chwile przepełnione tylko "tu i teraz". Ciężka praca pozbawia mnie zmartwień a chwile odpoczynku dają wytchnienie i przynoszą dystans. To czas, który tam płynie inaczej. Niekiedy leniwie, pozbawiony wszelkich odgłosów cywilizowanego świata, pośród przyrody i śpiewu ptaków, to czas także z zakasanymi rękawami przy ogrodowej pracy ale też czas w gronie znajomych. Wszystko bezcenne.
Bardzo lubię ogrody skalne. Przestrzeń, jaką dysponuję nie pozwala mi na wielkie szaleństwo w tym temacie, dlatego korzystam z tego, z czego mogę. Stworzyłam dwa małe skalniaki. Jeden powstał spontanicznie z usypanej z gruzu górki, którą zastałam przy zakupie działki. Drugi skalniak, nazwany skalniakiem "Yin-Yang" powstał w bardziej przemyślany sposób z pomysłu zaczerpniętego od Danieli, jednej z moich forumowych znajomych. Oba są moimi ulubionymi miejscami do pracy bo tak naprawdę tej pracy wcale zbyt wiele nie wymagają.




  Wiosna 

Wybrałam się na swoją działkę, pierwszy raz w tym roku i wstyd mi, że tak późno. Dużo pracy czeka ale już mam na nią ochotę. Tymczasem już teraz na mojej działce wiosna widoczna jest wszędzie.

































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...