Czerpane


czwartek, 11 lutego, 2016


Nie znam już strachu.
Oddałam go.
Nie znam już gniewu.
Uleciał w pył.
Nie mam już łez.
ON otarł je.
Mam nowe życie.
ON wspiera mnie.
Nie ma cierpienia.
Z NIM przecież nie ma.
Są inne słowa.
Ubrane w treść.
Są inni ludzie.
Inne znaczenia.
Nowa.
To Ja.
Inny jest sens.




piątek, 09 października, 2015

Jesteśmy w kinie. Sala mocno niepełna.
Wczesne popołudnie więc wolnych foteli dużo.
Nic to.
Zaczyna się film.
Wszyscy się śmiejemy.
Jedna scena mnie rozkłada na kawałki.
Brecht mnie obezwładnia i doprowadza do łez.
Makijażu żegnaj miły.
I tak trwam w trzęsącym się ciele.
Młody nie wytrzymuje i trąca mnie łokciem przewracając oczami.
Nie mogę przestać.
W końcu słyszę- nie rób siary, ogarnij się mamo.
Przestałam.



czwartek, 24 września, 2015

Autobus miejski, późny ranek. Pasażerów zaledwie kilku. Średnia wieku zaniżona przeze mnie.
Przystanek. Na nim grupka osób slamsowego pochodzenia. Dwoje z nich wsiada do autobusu.
Błędniki jeszcze ich prowadzą, choć krokiem mocno wskazującym na spożycie.
Ona w dość mocno za dużej kurtce koloru nieznanego. Zatarł go brud.
W bardzo przydługich spodniach i wełnianej żółtej czapce. 
On dumnie kroczy za nią.
W kamizelce rodem kufajka.
Ogromny rogal na twarzy z brakiem górnej trójki.
W ręku trzy liście ogromnej kanny.
Wyrwał z przyprzystankowego klombu.
Oboje uśmiechnięci.
Oboje radośni.
I bardzo zapatrzeni w siebie.
Szczęściarze.



piątek, 17 lipca, 2015

Kino Nowe Horyzonty. Dokonałeś rezerwacji o numerze...
Ubieraj się, gdzieś pojedziemy- mówię do Młodego.
Ale gdzie?
Zobaczysz. Nie powiem. Niespodzianka
Jedziemy, rozmawiamy, wciąż o tym samym- dokąd?
Już wiem- do kina- i patrzy na mnie uśmiechając się szelmowsko.
Nic nie mówię.
Tak, na pewno kino mamo, ale fajnie. Ale nie do Nowych Horyzontów? Ja tak nie lubię tego kina.
Zrobiłam Młodemu niespodziankę.




wtorek, 30 czerwca, 2015

Marzenia.
Wzniosłe szczyty wyobraźni. 
Nie mając niczego prócz linijki zaczął kreślić. 
Wizjoner.
Władca.
Cieśla.
Architekt.
Z linijką w dłoni.
Przed nim równiny.
Niegościnny świat.
Płaski.
Idealny do murów i ścian.
Cegła po cegle
Kamień  po kamieniu. 
Jego plan.
Miasto.
Zrodzone z marzeń tyrana.
Budowane trudem niewolników. 
Wielbione przez poetów. 
Plan ożywiony z wyobraźni, kaprysu i dumy.
Jego miasto- Sankt Petersburg



czwartek, 30 października, 2014
Poboczna uliczka
Kolorowa witryna.
Schody.
Otwieram drzwi.
Wchodzę do raju.
Koraliki, rzemyki,..
kupiłam sobie MIŁOŚĆ. 


środa, 08 października, 2014

Lato odeszło z kalendarza 
Zabrało słoneczne dni. 
Minęło Panią Jesień
Jeszcze ją trochę lubi.
Mrugnęło jeszcze ciepłem. 
Lecz na to obudził się jej przyjaciel.
Zazdrosny.
Nieustanny i przyboczny Pan Deszcz
Woła w niektóre dni- jestem. 
Wszystko się zmienia.
Co przychodzi, odejdzie, 
Co się pojawi, tak samo zniknie.
Nic nie jest stałe. 
I to jest piękne.



niedziela, 14 września, 2014

Myśli błądzą... 
Gdzie jest tylko to..."coś"?  
Gdy nie ma wyjaśnienia.
Gdy nie doznają poznania. 
Gdy nie rozpoznają źródła.
Gdy nauka tego nie wytłumaczy.
Myśli błądzą.
Poszukują.
Odnajdują ukrywane w zakamarkach Ja. 
Doświadczają tajemnicy.



piątek, 21 marca, 2014

Gdy dzień jest nie do przejścia.
Gdy dzień jest zbyt trudny. 
Nie ma w nim nic dobrego.
Nie ma nic co chcę zatrzymać. 
Nie widzę słońca.
Nie dostrzegam uśmiechu na kochanej twarzy.
Nie słyszę ulubionej piosenki w radio.
Mogę tak ale mogę też inaczej. 
Mam wybór
Jeśli dzień jest tak trudny, że nie widzę choćby jednej w nim chwili, która sprawia mi radość, to kto za mnie żyje?



piątek, 07 marca, 2014

Paszcza z rana mi się cieszy. 
Do czasu. 
Winda.
„a bo wie pani, te dzieci to tylko tak biegają w te i we w te i brudzą” . 
Myślę sobie, biegają bo przecież skrzydeł nie mają żeby latać... kiwam głową ale milczę. 
Autobus
„oj ciężko, pani Halinko, ciężko… no tak… komu dzisiaj lekko droga pani Danusiu?... wszędzie tyle zła i tyle zmartwień ludzie mają…a mój chłop znowu pracę stracił, a Marcyś to same jedynki ze szkoły przynosi..."  
Wyłączam się.
Sklep.  
Starszy jegomość, co to życie przeżył wytrąca mi z ręki kostkę masła wpadawszy na mnie z impetem, Ledwo do lodówki nie wpadam.  
Patrzę na pana. On nic. Po wojnie nie uczyli przepraszać.
Stojąca obok staruszka:
„co to się dzisiaj dzieje, że ludzie to nawet przeprosić nie potrafią... a bo takie czasy, pani droga nastały… ludzie tacy źli się zrobili…. A widzi pani, co na tej Ukrainie się wyprawia .”
...tak... 



sobota, 04 stycznia, 2014

"Nie potrafię zliczyć dobrych ludzi, których znam, a którzy- według mnie- byliby jeszcze lepsi, gdyby pochylili się nad swoim duchem, aby dostrzec jego głód."    M.F.K. Fisher 

Głód duszy: fizyczny, emocjonalny, psychiczny, duchowy.
Niezbadane pokłady wyobraźni, ciekawości i poznania.
Mogę je odróżnić. 
Czuję głód.
Film, a może spacer?
Kotlet czy kanapka?
Horror w kinie czy rozmowa?
Książka, herbata czy klocki z dzieckiem?
Haft czy szydełko?
Białe czy czerwone?
Jak to dobrze, że mogę czuć głód.
Jak dobrze, że mogę go zaspokajać.




wtorek, 31 grudnia, 2013

Tupac Amaru Shakur mądrze powiedział:

"Toczę walkę przez cały czas z czymś innym. Czasem z samym sobą. Są we mnie dwie osobowości - jedna chce żyć w spokoju, druga nie podda się, dopóki nie odzyska wolności. "

Te słowa... jakby moje były, z mego środka, z głowy, z serca, ze mnie całej.
Moje, tylko jakby ktoś inny w sensowną treść je ubrał. Ale jednak moje.
Bo ja cała taka jestem przecież. Tęsknie za wsią i prostotą, ale lubię też bogactwo i pieniążki, które dają, złudne w prawdzie ale jednak, poczucie bezpieczeństwa. I lubię też piękne rzeczy.
I lubię te sprzeczności wszystkie.
Taka jestem.
Koniec roku, chwila zadumy, czas podsumowań.
Czas przemyśleń i czas oczekiwania.
Czas wzlotów i upadków i najważniejsze: czas wyciąganych wniosków.
Już od dawna wiem, że dom jest dla mnie a nie ja dla domu, więc na lodówce wisi tabliczka "mój dom lśnił czystością w zeszłym tygodniu, szkoda, że to przegapiliście".
Od dawna nie staję już na baczność bo tak trzeba.
Czasem mówię nie, mimo, że tak nie powinnam, tak nie należy.
Mam odwagę powiedzieć nie, gdy coś mi się nie podoba, mam też odwagę powiedzieć "proszę" kiedy trzeba.
I najważniejsze; to czas pytań "co dalej"?
Czas przemyśleń.
Bez zbędnych emocji, tylko to co z serca woła.
I wiem już. To takie proste.
A jeśli chcę za dużo? To co z tego? To zbędny lęk, który ciąży. Może jeszcze czasu trzeba by dojrzeć.
Ale najbardziej cieszy to WIEM.
Mam jeszcze mnóstwo pytań do siebie samej i tam, gdzie nadzieję mam, że są wysłuchiwane.
Bo wciąż wierzę, że ON słucha....





piątek, 01 listopada, 2013

"... - Zimny dziś poranek. – cisza.
Zimny poranek, mówię! Zniecierpliwienie w kobiecym głosie brzmiało, aż nazbyt wyraźnie.
Czy ty mnie słyszysz!? Czy w ogóle kiedykolwiek słuchasz co mam do powiedzenia?
Tak, tak, tak Kochanie. Mężczyzna odparł jakby wyrwany z głębokich przemyśleń.
Co - „tak, tak, tak”
Tak – jest zimny poranek, tak – słyszę co mówisz i wreszcie tak – słucham co masz do powiedzenia. Przepraszam, jeśli cię zdenerwowałem. Wiem, że nie możesz się doczekać. Ja też jestem ciekaw. Rozmawiałem przedwczoraj z Julią i ona powiedziała, że jej ten dzień w ogóle nie interesuje. Mówi, że ma dość tego zamieszania i wymęczonej chwili rozmowy. Ba, żeby to jeszcze można nazwać rozmową. Ostatnio usłyszała, że drożyzna i Stefan – jej wnuk – jest bez pracy. Nie może nic znaleźć, choć taki zdolny i wykształcony i szukał wszędzie.
Wiesz Kochanie? – zamyślił się mężczyzna. Swoją drogą, to ciekawe jak nasz Maciej tak dobrze wylądował, skoro, o ile pamiętam, ledwo do trzech zliczyć potrafił. Nawet żona mu się udała, bo wnuki już zasługa obojga.
Nigdy go nie lubiłeś i jesteś do niego uprzedzony. Tak było zawsze i nic się, jak widzę nie zmieniło. Może i go kochasz, to w końcu nasz jedyny syn , ale nie dziw się, że nie chce z tobą rozmawiać. Nawet teraz, a może szczególnie teraz…
Przesadzasz jak zwykle. Starszy pan był wyraźnie poirytowany. Przecież zawsze starałem się i chciałem dla niego jak najlepiej. Załatwiłem, że go do wojska nie wzięli, a sama powiedz. Łatwe to, wtedy nie było. A on co? Nawet wdzięczności nie okazał. Jakby mu się to należało. Z resztą może i masz rację, że nie mogłem się z, nim dogadać. Ale jak tu rozmawiać z kimś, kto chce mieć zawsze rację i nie słucha jak ojciec dobrze radzi?
No już dobrze, nie denerwuj się. Zaraz się zacznie i potem będziesz żałował, że wyszło jak zwykle. Starsza pani wyraźnie chciała zmienić temat.
Zastanawiałam się, kto przyjdzie pierwszy? Do Jakubiaków zawsze przychodzi córka. O 10:30 jak w zegarku. Ile ona może mieć lat? Jak myślisz? Wygląda na siedemdziesiątkę, ale i tak trzyma się nieźle.
Wygląda jak wygląda. Mężczyzna nie był zainteresowany drążeniem tematu córki Jakubiaków. Ja tam się nie patrzę na obcych tylko swojego pilnuje. Nasi mnie interesują. Kto przyjdzie i co powiedzą?
Na pewno pokaże się Karol. Zawsze przychodzi i jeszcze kilka lat przychodził będzie. W liceum się we mnie kochał – pamiętasz? Białe chryzantemy i dwa znicze. Rok w rok.
Przestań z tym Karolem. Znalazłby sobie kogoś Tam, a nie spokojnym ludziom w głowie mąci. Wkurza mnie, że tak przyłazi, jak do siebie!
Cicho! Idą! Pierwsza Helenka. Znów w tym starym futrze. Synowa z niej dobra, ale wyglądu to nie miała nigdy. Ooo! Popatrz wzięli Michała i Agnieszkę! Jacy oni już duzi… i Maciek jest, patrz przytył, źle wygląda…
Sama bądź cicho i posłuchaj, żebym ci nie musiał przez rok przypominać „co, kiedy i kto?”
Dłoń w wełnianej rękawiczce zgarnęła zeschłe liście. Pan Maciej zatrzymał palce na wykutych w kamieniu literach: „Stefania …. żyła…”
Dzień dobry mamo.
Dwójka nastolatków była zajęta rozstawianiem zniczy, układaniem kwiatów. Po chwili stanęli wszyscy i tak trwali przez krótką chwilę.
No, zbieramy się – zarządziła Pani Helena. - Teraz do moich.
Znikli szybciej niż się pojawili, pozostawiając zapalone światła i zieleń świerkowych gałązek. W alejce znów zaszeleściły kroki. Znoszony płaszcz i szary kapelusz. Białe chryzantemy w zmęczonych, zaczerwienionych zimnem dłoniach… "

                                                                                                            from Robert Myśliński 



wtorek, 01 października, 2013

"większość ludzi przypomina pogodę".
Chyba nawet wszyscy.
Każdy ma zmienne nastroje.
Nieporozumienia.
Drobnostka.
Jakieś mimochodem rzucone gorzkie słowo.
Chwila do ciemnych korytarzy.
Wystarczy tak mało.
Zwykły uśmiech na twarzy przy szybkim "dzień dobry" do sąsiada.
Uśmiech do pani w sklepie i kierowcy autobusu.
Tak mało przecież.
A może uśmiech do słońca za oknem?
Tak mało przecież.
A tak dużo...



piątek, 27 września, 2013

Potęga słów.
Słowa.
Jak gąbka wodę wchłaniane.
Kodem w matrycy pisane.
Potem życie nimi kierowane.



niedziela, 22 września, 2013

Kiedyś ktoś mi powiedział: nic się nie dzieje bez powodu.
Wszystko ma swój głęboko ukryty sens.
I to, co dajemy, to do nas wraca.
I nic nie ginie.
Jeśli tego sensu nie widać, może jest tego powód?
Może trzeba jeszcze "dojrzewać"?
Bo nic się nie dzieje bez powodu.



sobota, 07 września, 2013

Jesień płynie z powietrzem.
Wiatr inny zapach niesie.
Jesień już puka do okien.
Jesienny klimat.
I w duszy też.
Jak dobrze, że minie.



piątek, 23 sierpnia, 2013

Dziwny jest ten świat.....
Dwoje ludzi.
Spotkanie.
Normalne takie.
Poznanie. Zatrzymanie.
Dwoje ludzi.
Jakże od siebie różni a jednocześnie tak do siebie podobni.
Fascynacja i motyle w brzuchu.
Jest dobrze.
Jest poczucie spokoju, nawet czas bycia obok siebie bez rozmowy jest wspaniały.
I to poczucie akceptacji.
Lecz gdzieś w ciemnych zakamarkach jednej duszy są demony.
Takie stwory siedzą w każdym z nas.
Każdy ma swojego cichego „przyjaciela” mówiącego wszystko na nie.
I w którymś z tych dwóch serc demony były silniejsze niż ono samo.
Nie dawały spokoju, targały myślami, pchały do ucieczki nie wiedzieć z jakiego powodu.
A może powód jest/ był prozaiczny, tylko łatwiej jest uciec przed jego nazwaniem.
A może wcale powodu nie było tylko czas na odwrót po prostu? Koniec zabawy i... już.
Cóż… to się nie mogło udać…
W tym czasie i w tym momencie.
To się nie mogło udać…
Na ten czas...
Na ten moment jedno wzięło to co umiało przyjąć.
Drugie dało to co potrafiło dać.
Poza tym nic więcej.
Nie ten czas i nie ten moment na więcej.
Patrzę z boku, nie całkiem przypadkowy obserwator.
Dziwny jest ten świat… lecz wszystko ma swój czas.
Wszystko ma swoje miejsce i ma swój sens.
Tylko trzeba go odnaleźć...



poniedziałek, 19 sierpnia, 2013

Jak jest lepiej? Nie zastanawiać się? Nie myśleć? Nie analizować? Nie przejmować innymi?
Nie współodczuwać?
Tak z dnia na dzień patatajać?
Czy nie jest wtedy łatwiej?
Może i łatwiej...
Za to jak ubogo...



piątek, 25 lipca, 2013

Dziś już mi tylko zdjęcia zostały.
Wspomnienia za horyzontem czasu.
Miłe wspomnienia
Niepozbawione refleksji myśli z gatunku tych, co zaczynają się tym "co by było gdyby"... a kończą... jednym tylko "może".
Niczego nie żałuję



czwartek, 10 lipca, 2013

Chcę wyjechać na wieś...
To Urszula Sipińska. Ale ja też chcę wyjechać na wieś. Może mi się tylko zdaje ale odnoszę wrażenie, że na wsi życie płynie inaczej niż w mieście. Ilekroć mam okazję pobyć na wsi, to niezmiennie odczuwam zwolnione tempo życia. Tam nie widzę takiej miejskiej pogoni. Czas płynie wolniej, spokojniej a może po prostu tylko się tak wydaje takim mieszczuchom z zewnątrz? Właściwie to mogłabym mieszkać na wsi. Nawet mogłabym być taką uczestniczką Koła Gospodyń Wiejskich i między nimi koralikować. Piór gęsich to pewnie już w takich kołach nie drą. I dobrze, więc tym bardziej...
Lubię dźwięki wiejskiego życia, odgłosy nieśpiesznych chwil. W pamięci mam obrazy niczym migawki filmu: leniwie rozłożony psiak przy domu, w tle gdakające kury ale w tym wszystkim taka cisza, jakiej nie ma w mieście. Owszem kalosze upaćkane już może niekoniecznie są tak atrakcyjne. Na nich błoto jeszcze ujdzie, gorzej z inną przyklejoną do nich materią. Ale i tak lubię... Może kiedyś...



poniedziałek, 01 lipca, 2013
Lipa wszędzie pachnie tak samo. Uwielbiam zapach lipy. Gdybym miała mieć kiedyś swój wymarzony mały domek z ogródkiem, to nie miałabym nic przeciwko rosnącej obok lipie. Wyłapuję ten zapach zawsze momentalnie, dopiero potem wzrokiem ogarniając rosnące wokół drzewa znajduję sprawczynię tych moich błogich sekund wonnej rozkoszy.
Odwiedzając dzisiaj pewien 
blog naszły mnie potem myśli i masa związanych z nimi pytań.
Jak to jest w obcym kraju? Do tej pory chłonęłam inne kraje tylko z pozycji turysty. Czasem krótko- a czasem długodystansowego. Czasem obserwowałam obcy kraj przez okna hotelu, czasem goszcząc u tubylców. Zawsze jednak to było... bezpieczne? Tak, to było bezpieczne. Nie znaczy to, że w innym wypadku z kątów obcego kraju wyzierałoby jakiekolwiek zagrożenie. Turysta po prostu inaczej patrzy. Nie odczuwa emocji towarzyszących codziennemu życiu na obcej ziemi bo po prostu jest turystą. A ja dzisiaj pomyślałam, że przecież na obcej ziemi jest tak samo. Inaczej ale tak samo. Trawa jest tak samo zielona. Może tylko ludzie nie mają tam takiego nawyku jak u nas, żeby ją ciągle "malować na zielono". Kwiaty tam też kwitną tak samo. Lipa też kwitnie i pachnie tak samo.Tam też jeżdżą autobusy, tam też ludzie chodzą do pracy, tam też ludzie chorują i chodzą do lekarzy. Dzieci też chodzą do szkoły. Może tylko chleb nie smakuje tak samo ale smakować tak samo przecież nie może bo jest inny. I morze na pewno też nie pachnie jak Bałtyk bo nie jest Bałtykiem. Faktycznie, przekonałam się kilka razy, mając okazję poczuć zapach innego morza, czy też oceanów, że Bałtyk pachnie Bałtykiem i inna woda mu nie dorówna bałtyckim aromatem. Tak jest i już.
Wszystko to kwestia percepcji i poznawczego odbioru świata. Owszem w obcym kraju łatwo nie jest. Na pewno na początku. Wszystko jest nowe, inne, trudne. Obce przecież, nieswoje. Ale przecież wszystko też zależy od naszego indywidualnego poznawania otoczenia, a co najważniejsze, tworzenia wiedzy o tym otoczeniu. Naszej wiedzy. A jak ją się wykorzysta w zachowaniu, to już zależy tylko od nas. Bo to nasza aktywność poznawcza przetwarza wszelkie informacje z otaczającego nas świata. Po naszemu.
Dlatego nadal będę marzyć o nowym i niepolskim domu, o normalności niepolskiego systemu i o normalnym kraju, w którym da się spokojnie żyć bo marzenia się czasem spełniają.





czwartek, 20 czerwca, 2013

To co jest pomiędzy.
Między śniadaniem a kolacją...
Mamo ja nie chcę iść do szkoły.
Do szkoły? To już? A wczoraj pampersy jeszcze były.
Między dniem a nocą.
Mamo, wolę płatki na śniadanie.
Między dźwiękiem odkurzacza i wirującej pralki..
A może by tak....
Stop.
Zatrzymać się i nie myśleć.
Nie czekać.
Nie lękać się o jutro.
Zatrzymać się i odetchnąć świeżym powietrzem.
Wystawić twarz do słońca.
Uśmiechnąć się do przechodnia.
Chwycić w dłoń uciekające chwile.
Zatrzymać się.
Między śniadaniem a kolacją.
Między nocą a dniem.

Krótkie chwile bez myślenia i zmartwień.
Moja ucieczka...




wtorek, 04 czerwca, 2013

Znaleźć zabawki w każdym wieku...
Co można kobiecie w kwiecie wieku?
Jakby dużo wolnego czasu miała, to wszystko można...
Można
W wolnym czasie o wolnym czasie marzyć też można.
Ogródek uprawiać.
Książki czytać...oj tak...uwielbiam...
Tańczyć
Śpiewać
Sprzątać
Gotować
Wszystko można
Wszystko
I bawić się tym.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...